Dziś mamy 27 czerwca 2022, poniedziałek, imieniny obchodzą:

04 lutego 2017

Tradycje karnawałowe na Krajnie i Pałukach. Jak dawniej się bawiono?

mroteccy seniorzy

mroteccy seniorzy

Karnawał w pełni. Na beztroską zabawę pozostały jeszcze 3 tygodnie. Dzisiaj wiemy, jak #świętuje się ten czas, a jak wyglądało to kiedyś? Z tradycji karnawałowych ostały się pączki i faworki, nie ma już słynnych świniobić, a i bale organizuje się nie w celu znalezienia „drugiej połówki”, bo przeważnie idzie się na nie już w parze z wybrankiem.

26 grudnia czy 6 stycznia?

Jak twierdzą historycy, Krajna i Pałuki są bardzo do siebie podobne w kwestii obrzędowości i tradycji karnawałowych. Nie ma też zgodności co do terminu rozpoczęcia karnawału. - Jedni twierdzili, iż karnawał rozpoczynał się już od Świętego Szczepana, czyli w Drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia. I rzeczywiście, wtedy zaczynali po wsiach chodzić kolędnicy, a oni byli takim podstawowym wyznacznikiem tego czasu zapustnego. Inni mówili, że dopiero po Trzech Królach, kończą się wówczas te kościelne obchody i zaczyna czas puszczenia wodzy fantazji. I jeśli chodzi o ten chłopski karnawał, to najważniejsze były popisy kolędników. Towarzyszyły im maski, które miały także swoje niezwykle istotne znaczenie, gdyż one były po to, żeby odstraszyć złe moce. Miały one zatem symbolikę odstraszającą zło, jednocześnie maska uniemożliwiała poznanie tego, kto się za nią krył. Z jednej strony maski pozwalały na więcej w zachowaniu, z drugiej maski te odstraszały złe moce, pech, zimę, biedę, które dzięki tej masce miały nas nie rozpoznać – opowiadała Anna Sergott z Muzeum Ziemi Krajeńskiej z Nakła. - Zwierzęta towarzyszące, jak turoń, koza, koń, były symbolami płodności. Tam, gdzie one przeszły, miało się darzyć, miały być lepsze plony, miały też szybciej przywoływać wiosnę. Oczekiwano kolędników. Dzisiaj jest tak, że najczęściej się od nich oganiamy. Jeśli na wsi nie ma takiej stałej grupy kolędników, to często nie wpuszczamy ich do domu. Ale też kolędnicy już nie są tacy sami. Często nie posiadają żadnych instrumentów, jak to było kiedyś, nie potrafią śpiewać porządnie kolęd. Dawniej nie tylko grano, śpiewano, ale także organizowano swego rodzaju spektakle parateatralne. Dawniej, kiedy nie było telewizji czy okazji pójścia do teatru, to była idealna rozrywka, gromadząca pół wsi w takiej izbie. Dodatkowo, była okazja do potańczenia czy poderwania dziewczyny – dodała.

Zapusty to czas kobiet

Wszelkie hamulce jednak puszczały podczas trzech ostatnich dni karnawału przed Środą Popielcową, były to tzw. zapusty czy wielkopusty. Był to czas kobiet. - Na wsiach zazwyczaj kobiety są bardzo mocno podporządkowane gospodarzowi, chałupie. Jeśli gdzieś z domu wychodziły, to tylko po to, żeby sobie „dla rozrywki” pokopać w ziemi. Te trzy dni natomiast były dla nich. Uważano, że te trzy dni są po to, by zapewnić sobie płodność ziemi i plonów, a to właśnie kobieta była z tą płodnością kojarzona. Odbywały się wówczas tańce „na wysoki len”. To były imprezy wyłącznie kobiece, mężczyzna, jeśli chciał przyjść, musiał się specjalnie wkupić. Jednak mógł tylko coś zjeść i posłuchać muzyki, ale do tańca nie był zapraszany. Ten taniec miał zapewnić płodność ziemi. Wersją tej zabawy był „Podkoziołek”, była to zabawa mieszana, ale to dziewczyny zapraszały panów. Pary zrzucały się drobnymi pieniędzmi pod figurkę koziołka, często z bardzo wyeksponowaną męskością, by pokazać, że są w trakcie zalotów, także gdzieś ta płodność będzie, ale też płodność ziemi. Był też zwyczaj wywożenia mężatek. To one musiały wkupić się w przyjęcie do grona do pełnoprawnych gospodyń we wsi. Każda z pań chciała się wkupić i czekały, aż stateczne gospodynie przyjadą z taczką czy wózkiem, specjalnie wystrojonym do tego, zostaną rytualnie porwane z domu, mimo protestów małżonka i na tej taczce czy wózku zawiezione do karczmy. Tam musiały się wkupić, fundując gorzałkę czy arak, by być pełnoprawnymi członkami społeczności – opisywała tradycję wiejską pani Anna. - O północy śledzika w niektórych wsiach były pogrzeby skrzypiec czy pogrzeby grajka. Symbolicznie zakopywano na chwilę jakiś instrument czy też kawałek mięsiwa, by pokazać symbol zakończenia zabaw i czasu tłustego jadła, a rozpoczęcia czasu chudego, postnego – dodała.

Chłopski i dworski

Ówczesny karnawał to także czas odwrócenia ról, nie trzymano się w tym czasie tak sztywno norm i zasad, a pozwalano sobie na kpiny czy na drwiny na temat tego, co na co dzień było uznawanym autorytetem, z władzy czy z kościoła. Te tradycje wywodziły się jeszcze ze średniowiecza, kiedy to podczas karnawału obchodzono dni „na odwyrtkę”, czyli to, co było cnotą, w tych dniach stawało się przywarą, ci, którzy na co dzień byli uznawanymi autorytetami, stawali się osobami najbardziej wytykanymi i prześmiewanymi.

- Trzeba pamiętać, że mówimy o takim dwunurtowym karnawale, bo z jednej strony mamy karnawał chłopski, ludowy, ten bliższy ziemi, takiego pierwotnego obchodzenia, a z drugiej strony ten nieco bardziej wyrafinowany karnawał dworków, pałacyków czy zamożnego mieszczaństwa. Zaczynając od samej koncepcji karnawału, należy powiedzieć, że to był taki „wentyl bezpieczeństwa”, żeby nie zwariować. Bo, generalnie, przez większość roku ludzie utrzymujący się z ziemi, a Krajna i Pałuki to przede wszystkim rolnictwo, pracują bardzo ciężko i nie mają czasu, aby odreagować. Zima była takim czasem, kiedy prace były ograniczone, więc można go było poświęcić na coś innego. I to był właśnie ten czas dania upustu instynktom, chęci zabawy, ale również poszukiwania partnera. Bo musimy pamiętać, że karnawał to najważniejszy czas na znalezienie sobie drugiej połówki i to tak wśród chłopstwa, jak i w bogatych pałacach i dworach szlacheckich. Jeśli panienka nie miała jeszcze 18 lat, wystarczyło wydać dla niej jeden bal. Jeśli panienka miała wiek między 18 a 22 lata, to dwa bale, jeśli więcej niż 22 lata, ale jeszcze nie 25 lat - trzy bale. Ale jeśli miała więcej niż 25 lat, to już żadne bale nie pomogły, była już wówczas skreślona dla społeczeństwa. Nam może się wydawać to zabawne, ale taki bal był niezwykle kosztownym przedsięwzięciem. Nieraz trzeba było wioskę zastawić, by go zorganizować. Bo to i zaproszenie gości, i ogrzanie, i oświetlenie sali, przygotowanie posiłku, opłacenie orkiestry sprowadzonej nie wiadomo skąd. Panienka musiała mieć co najmniej dwie kreacje na bal i z 10 par trzewików, gdyż były one bardzo delikatne, więc się ścierały w tańcu. Takie prawdziwe suknie balowe to końcówka XVIII wieku, cały wiek XIX i spory kawałek wieku XX. Ale to nie tylko suknia, trzeba było trochę się przegłodzić, aby wbić się w gorset, żeby talia była mniejsza. Wypić także sporo octu, by skóra była odpowiednio blada. Istna tortura karnawałowa. Karnawał był kosztowną zabawą, bo nawet, jeśli nie organizowało się balu, to wyprawiając się na taki bal także trzeba było wydać mnóstwo pieniędzy na wyprawę saniami, po drodze organizacja noclegów, suknie – snuła opowieść pani Anna.

Ogołacali piwnice i jechali dalej

Najbardziej kosztownym zwyczajem jednak była sanna, polegająca na kuligu, gdzie jeździło się od dworu do dworu, ogołacało piwnice i kiedy nie było już nic do picia i do jedzenia, jechało się dalej. - Choćby ze względu na ten idiotyczny pomysł wyżerania wszystkiego z zapasów i to w środku zimy, w Poznaniu, czyli w Wielkopolsce, bardzo szybko tego zwyczaju zaniechano. Na wschodzie Polski, gdzie majątki były ogromne i tam ludzie byli przyzwyczajeni do głupiej rozrzutności, taki zwyczaj to się nawet do II wojny światowej utrzymywał. U nas już na początku XIX wieku było to traktowane jak wielki nietakt, że ktoś potrafi przyjechać do kogoś bez zapowiedzi. W Wielkopolsce, jak się chciało kogoś odwiedzić to albo miało się zaproszenie, albo dwa tygodnie wcześniej należało powiadomić, że się przyjedzie, na ile się przyjedzie i partycypowało się w kosztach, czyli przywoziło część jedzenia ze sobą. Tutaj ludzie byli nauczeni tego, że bez pracy niczego nie ma i byli bardziej gospodarni - rysowała ówczesną historię pani Anna.

Bliskość pod okiem ciotek i sąsiadek

W miastach w karnawale prym wiodły stowarzyszenia, m.in. kupieckie, hotelarzy, młodzieży kupieckiej, sokoli. Jednocześnie przekazywano treści patriotyczne, na co dzień zakazane, można było zorganizować zabawę w stylu szlacheckim czy Królowej Bony. - W XIX wieku bardzo modne stały się bale charytatywne, nie tylko wśród szlachty, ale właśnie mieszczańskie. Panie organizowały bale na sierotki albo na książki do czytelni polskiej. Bardzo lubiono tańczyć. Taniec był formą przebywania ze sobą, gdzie mężczyzna i kobieta mogli spokojnie ze sobą przebywać, blisko siebie, a jednocześnie pod okiem babek, ciotek i wszystkich sąsiadek. Zatem panna nie psuła sobie opinii, a jednocześnie można było ze sobą porozmawiać, zobaczyć czy pasują do siebie – opowiadała Anna Sergott.

Tłustość przed czasem postnym

W karnawale ci, którzy na co dzień jedli bardzo ubogo, pozwalali sobie na wiele więcej. - Jadło się wówczas bardzo tłusto, tłuste jadło, pączki smażone, faworki, wszystko było mocno tłuste. Jakby odłożyć zapas na te dni postu, które nas czekały. Świniobicia były na porządku dziennym. Ciekawostką jest to, że w Nakle, np. na początku XX wieku, był przyjęty zwyczaj, że ludzie, którzy na co dzień nie prowadzili knajp, restauracji, itp. organizowali huczne świniobicie i ogłaszali, że pod tym adresem będzie huczne świniobicie z tańcami. Goście przychodzili, płacili wstępne i najadali się do syta, bawili i pili. Musieli uiścić opłatę i mogli najeść się wieprzowiny czy też przetworów jak kiełbasy czy kaszanki. Gospodarz dzięki temu jeszcze zarabiał, a goście mogli się wybawić i najeść do syta – brzmi historia o jadle karnawałowym. - Ciekawa historia jest z pączkami. Ówczesne pączki nie były wcale takie leciutkie, pulchniutkie, jak obecne. Jakby kogoś trafić w oko staropolskim pączkiem, to siniak gwarantowany. To bardziej amunicja zastępcza niż przysmak. Dlatego wolano róży i faworki. Jednak pączki wygrały, odkąd cukiernicy z miasta zaczęli je wykonywać z dobrej jakości drożdży, z różnymi nadzieniami. Pączki zaczęły królować i przetrwały do dzisiaj.
Dzisiaj już nie ma takich karnawałów jak niegdyś, gdy liczono na poznanie „drugiej połówki”. Dziś oferty balowe kierowane są przede wszystkim do par.

Oceń artykuł: 68 70

Czytaj również

udostępnij na FB

Komentarze (1) Zgłoś naruszenie zasad

    • 0 (0)

    Zdruzgotana, w dniu 06-02-2017 21:33:00 napisał:

    Zabawa w GOKiR w Mroczy.. ciekawe czy organizatorzy 1,23 ...? Szczerze wątpię...

    odpowiedz

Uwaga! Internauci piszący komentarze na portalu biorą pełną odpowiedzialność za zamieszczane treści. Redakcja zastrzega sobie jednak prawo do ingerowania lub całkowitego ich usuwania, jeżeli uzna, że nie są zgodne z tematem artykułu, zasadami współżycia społecznego, a także wówczas, gdy będą naruszać normy prawne i obyczajowe. Pamiętaj! -pisząc komentarz, anonimowy jesteś tylko do momentu, gdy nie przekraczasz ustalonych zasad.

Komentarze pisane WIELKIMI LITERAMI będą usuwane!

Dodaj komentarz

kod weryfikacyjny

Akceptuję zasady zamieszczania opinii w serwisie
Komentarz został dodany. Pojawi się po odświeżeniu strony.
Wypełnij wymagane pola!



LOKALNY HIT

Bezpłatne kontrolowanie sprawności zawieszenia
Opracowujemy Instrukcje bhp
od 50PLN
Ramka na 3 zdjęcia (1015)
39,90PLN 29,90PLN
Bezpłatne kontrolowanie sprawności układu kierowniczego
Ramka na zdjęcia
74,90PLN 39,90PLN
Szkolenia p.poż.
od 50PLN
Ramka na zdjęcia
26,90PLN 13,45PLN
Album na zdjęcia 10x15
17,90PLN
0

Co robić w przypadku zatrucia? Jak go unikać?

Jak się zachować w przypadku zatrucia? Jak go unikać? Na co uważać, żeby niego nie doszło?

(czytaj więcej)
0

Nie masz jeszcze prezentu na Dzień Ojca? Zaserwuj alternatywny, bezmięsny obiad!

W ostatnim czasie świętowaliśmy już Dzień Matki i Dzień Dziecka# Teraz przychodzi w końcu pora na Dzień Ojca, który przypada na 23 czerwca. Podaruj swojemu Tacie wspólnie spędzony czas! Specjalnie z tej okazji mamy dla Ciebie propozycję na uroczyste menu w nieco alternatywnej, bezmięsnej odsłonie.

(czytaj więcej)
0

„Czy możemy liczyć na europejską pomoc?”. Rozmowa z Jerzym Gawędą

Ponownie rozmawiamy z radnym Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego# Jerzym Gawędą na temat sytuacji politycznej w Europie w związku z toczącą się wojną w naszym sąsiedztwie. Minęło ponad sto dni od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę i nadal trudno mówić o szansach na pokój. Zdaniem naszego rozmówcy w samej Europie jest kilka państw, które wcale nie dążą do jego zawarcia.

(czytaj więcej)
0

Zaplanuj wakacyjny wyjazd. Podstawy biwakowej kuchni

Koniec roku szkolnego oraz utrzymujące się wysokie temperatury# zwiastują początek wakacyjnego sezonu wyjazdów i wycieczek. Większość z nas ma już zaplanowane letnie destynacje, jednak jeśli jeszcze nie macie pomysłu, spróbujcie udać się z dala od miejskiego zgiełku! Aby zapewnić sobie odpowiedni jadłospis spędzając urlop na biwaku, warto zaplanować, co stanie się podstawą naszego codziennego menu.

(czytaj więcej)